Remont

Remont

Taki obraz ukazał się Renacie Ostrowskiej i Beacie Ostrowskiej-Harris kiedy po raz pierwszy od wybuchu wojny wróciły do ojczystego Korczewa. Pałac zniszczyły najpierw wojska niemieckie i radzieckie, a następnie lata zaniedbania. W 1990 roku siostry odkupiły pałac w stanie ruiny za symboliczną kwotę i niezwłocznie rozpoczęły prace. Początkowo poważną przeszkodą był brak środków na tak drogą odbudowę: według ówczesnego wójta koszt odnowienia pałacu wynosił 200 rocznych budżetów gminy Korczew. Umożliwiły ją dopiero pieniądze zarobione w branży marketingowej przez męża Beaty Rodneya oraz ich syna Alexandra. 

 


W przeciągu 25 lat oblicze pałacu zmieniło się nie do poznania. Budynek otrzymał dach, okna, podłogi oraz otynkowaną fasadę. Dolne piętro zostało całkowicie wyremontowane i otwarte dla turystów z odnowionymi zdobieniami w sali balowej i pompejańskiej. Piętro zostało zabezpieczone, a w jednej z sal odbywały się wystawy czasowe. Baszta powróciła do stanu sprzed wojny, a skrzydła boczne przestały być stertami cegieł. Zdziczały park
został objęty profesjonalną opieką, dzięki której ponownie nabiera kształtów. W położonej tuż naprzeciwko bramy Kuźni Pałacowej mieści się teraz
obiekt noclegowy z restauracją.

 


Dzięki środkom województwa mazowieckiego z Funduszy Europejskich renowacja pałacu wykonała ogromny skok. Fundacja „Pałac w Korczewie” otrzymała dofinansowanie w wysokości 2,6 mln zł z wkładem własnym 1,8 mln zł. Po odbudowaniu z ruin łączników między pałacem a skrzydłami bocznymi znów widoczny jest oryginalny kształt kompleksu. Fasada tylna odżyła, powrócił taras widoczny na starych zdjęciach, a w łączniku wschodnim ponownie mieści się oranżeria. Wszystkie pomieszczenia na piętrze zostały wyremontowane z myślą o zwiedzających. Powstała sala teatralna oraz stała wystawa „Norwid i Pani na Korczewie”. Naprawiono zabytkowe ogrodzenie oraz mur oporowy w parku, a pałac dostosowano do potrzeb osób niepełnosprawnych. Pełny opis remontu znajduje się tutaj.

 


To jeszcze jednak nie koniec drogi. Mimo prób jego zabezpieczenia pałacyk letni Syberia nadal niszczeje po pożarze, który strawił go w latach 90-tych.
Odbudowa kosztować będzie miliony, a Fundacja nie posiada wystarczających środków. Dotacja o wysokości
100 tys. zł ze środków województwa mazowieckiego, którą Fundacja otrzymała w 2018 roku, starczy wyłącznie na najpilniejsze prace. Syberia nie jest jedynym budynkiem, którego stan pozostawia wiele do życzenia. Ze starej stajni i wozowni pozostały jedynie ściany zewnętrzne. Kaplica oraz studnia św. Jana pozbawione są ochrony ze strony kościoła. Niszczeją
również stare budynki folwarczne, takie jak spichlerz
przy sali weselnej. Czeka nas dużo pracy.